Lombard Ładowanie

Zespół

HOME Marta Cugier ur.12.02.1978

Marta Cugier ur.12.02.1978

Blog Single Image
Życie jest piękne! Jestem zodiakalnym wodnikiem bujającym w obłokach, zamykającym się w świecie marzeń i wyobraźni. Zstępuję czasem na Ziemię, bo nie ukrywam, że zdarza mi się miewać zwykłe problemy. Nie lubię być taka sama jak wszyscy, dlatego idę zawsze pod wiatr, płynę pod prąd... Nie szanuję tego, co przychodzi łatwo lubię walczyć, ale uczciwie. Nienawidzę fałszu i obłudy. Nie lubię nieszczerych ludzi. Niestety w tej branży takich jest wielu. Szczerość tak, ale nie do bólu. Szanuję gust innych, bo przecież "piękne jest to, co się, komu podoba". Kocham życie i nie rozumiem tych, którzy je sobie odbierają. Trzeba pamiętać, że zawsze może być gorzej. Wierzę w ludzi, choć Oni właśnie, coraz częściej mnie ranią, zawodzą i rozczarowują. Nie mówię, że jestem święta. Ja też popełniam błędy, a "błądzić jest rzeczą ludzką". Wiem jedno: to "błądzenie" ma swoje granice. Staram się otaczać tylko tymi ludźmi, którzy mi dobrze życzą. Po co się męczyć, życie jest zbyt krótkie by spalać się dla nieprzyjaciół. Przecież nie wszyscy muszą mnie lubić! Asertywności nauczyła mnie moja starsza siostra Joanna, byłam zbyt ufna i często inni mnie wykorzystywali. W życiu staram się być tolerancyjną. Nie jest to łatwe, gdy wokoło dzieją się rzeczy ponad moje wyobrażenie głupoty! Co do prawdziwych ludzi... Mam wspaniałą Rodzinę. To najwierniejszy mój Fan Club no a teraz już Lombardu. Wytrzymali wszystkie nawet najbardziej żenujące koncerty, a zdarzały się doliniarskie miejsca z depresyjną aparaturą. Oczywiście było to u źródeł mojej wokalnej działalności. Najpiękniejsza jest bezinteresowna miłość. Kocham i jestem kochana... Mam też kilku prawdziwych przyjaciół i wielu znajomych. Ludzie, którzy mają wielu przyjaciół, według mnie nie mają żadnego. To bardzo ważne w życiu, że jest ktoś na kogo zawsze można liczyć. Już mając lat 18 kupiłam sobie mikrofon Shure Beta 58. Na prezent złożyła się cała Rodzina. Potem Rodzice kupili mi wzmacniacz i dwie kolumny. Ja miałam sprzęt, wtedy gdy większość wokalistek zastanawiała się przed lustrem którą sukienkę kupić i zdzierała sobie wokaliki! W każdym razie "pracę z mikrofonem" mam obcykaną.

Miałam też krótką przygodę ze studiami dziennikarskimi na wydziale politologii i nauk społecznych. Trzeba jednak robić to co się najbardziej kocha. Moja Rodzina żartuje "Lubisz śpiewać? To się naucz!"... Tak więc wciąż się uczę. Nie można przecież stać w miejscu. Trzeba się rozwijać! W pracy cenię pracowitość, lojalność, sprawiedliwość i profesjonalizm. Jestem wymagająca wobec siebie i innych. W 1999 roku Lombard stał się częścią mojego życia, a może to ja stałam się jego częścią... Parafrazując jeden z tekstów zespołu mówię: "oddam życie do Lombardu!" bo warto!!! Współpracę z zespołem rozpoczęłam z przypadku, a może los tak chciał. Zaczęło się od wspólnej płyty z Grzegorzem, a skończyło się tak, że gdyby nie ja Lombard musiałby odwołać letnią trasę koncertową. Pierwszy koncert zagraliśmy w Międzyrzecu Podlaskim i gram je do dzisiaj. Pierwszy utwór, który napisaliśmy z Grzegorzem to "Prywatna samotność" i od tego czasu wciąż tworzymy coś nowego. Nie wiem czy wspominałam, że z dziennikarstwa zostały mi teksty piosenek i strony www.lombard.pl, tam właśnie wykorzystuję nabyte umiejętności. Wiele się zdarzyło po drodze ale obecnie jesteśmy kapelą, która wie czego chce, szanuje się nawzajem i patrzy w jednym kierunku. Nie ma przeciw faz!!! Nie ma też nierobów podpisujących się, według potrzeb i okoliczności, pod cudzą pracą. Jest w nas siła, taka której dotąd nie było. Mamy tysiące wspaniałych, nowatorskich pomysłów i powoli je realizujemy. Niech spełni się choć 50% naszych marzeń to będzie pięknie...Zawsze mówiliście "Ty nas prędzej czy później zostawisz..." ale pamiętam... Pałac Kultury w Poznaniu "Mała Wielkopolska" - zespół ludowy - były to takie totalne początki. W komunie nie wiele było możliwości. Mam na swoim koncie nawet pochód pierwszomajowy. Nie wiem czy to nie obciach? Wtedy nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy miałam jakieś 6 lat. Pałac Kultury w Poznaniu "Parada" - grupa tańca nowoczesnego - po trzech latach rozwiązali naszą grupę "Mała Wielkopolska". Rozpaczałam... Przez kilka lat chodziłam do "Parady", ale to już nie było to samo. Pastwiła się nad nami jakaś niespełniona baletnica. Nie ma o czym gadać Dolina... Nameless - V LO Poznań - covery - dyr. Adam Syroczyński, Anna Lar (śpiew), Maciej Syroczyński (gitara), Przemysław Apolinarski (klawisze), Bartłomiej Garczyk (bas), Krzysztof Fabianowski (perkusja) i inni - to był wyjątkowy czas. Pamiętam, że pod namową siostry na przesłuchaniu do licealnego zespołu muzycznego zaśpiewałam "Przeżyj to sam". Zawsze lubiłam tę piosenkę do dziś na koncertach strasznie mnie wzrusza. Przyniosła mi szczęście. Pan dyrektor Adam Syroczyński zapalony muzyk, na co dzień nauczyciel fizyki, opiekował się całym tym bałaganem i chwała mu za to! Wiele się nauczyłam, ale też ciężko pracowałam wciąż podnosząc sobie poprzeczkę. Przeżyliśmy z kapelą cudowne chwile, popijając piwko na działce u Pana Adama, słuchając listy przebojów Marka Niedźwieckiego i grając wieczorami, różne bardziej lub mniej znane kawałki. Tu po raz pierwszy spotkałam Klimę... Kabaret "Heba 5" - V LO Poznań - piosenka aktorska, kabaretowa - prof. Barbara Grzeszczak & prof. Helena Antoszczak i wielu innych wspaniałych ludzi. Pani Helena i Barbara to dwie polonistki z V LO w Poznaniu. Ludzie życzę Wam takich nauczycieli!!! Moja klasa miała najniższą średnią w Szkole. Nie byłam kujonem, byłam całkiem przeciętna ale pamiętam wszystkich. W swoim życiu spotkałam nauczycieli takich z powołaniem, wyrozumiałych, oddanych. Ciepło wspominam spektakle, głównie te o nich samych... Potrafili śmiać się z siebie, a nie owijaliśmy w bawełnę... Dzięki i za te chwile. Borys & Budyń - harmonijka ustna i gitara akustyczna, jedyny w swoim rodzaju poznański duet bluesowy. Uwielbiam tych ludzi. Oni powinni urodzić się w Delcie Missisipi. Są jedyni i niepowtarzalni. Z nimi uciekłam z domu na "Blues pociąg"... "Whisky moja żono.", "Georgia", "See, see rider"... Pacific 231 - to był naprawdę mix wszystkiego, był pop, rock, jazz, funcky - Michał Garstecki (lider, bas), Paweł Klimczak (gitara), Karol Nowacki (klawisze), Kuba Persona (perkusja), Dominik Szeszo (saksofon) i inni... Klima do mnie zadzwonił i dzięki niemu przez kilka lat żyłam oderwana od rzeczywistości. Graliśmy, graliśmy, nagrywaliśmy, nagrywaliśmy, żyliśmy z nadzieją, że nagramy najwspanialsza płytę na Świecie. Wystarczy wierzyć, chcieć, Wystarczy być cierpliwym grać, grać, nagrywać. Dla mnie każda demówka była najwspanialsza... Odszedł perkusista i zawaliło się wszystko... Bez niego nie byłoby już tak samo. Swing Brothers - Jan Zayland (lider, piano), Jarek Wachowiak (lider, saksofon), Marian Napieralski (trąbka), Józek Zatfarnicki (puzon), Krzysztof Samela (kontrabas), Marek Surdyk (perkusja) oraz Mirek Kamiński (perkusja), Zbyszek Wrombel (kontrabas), Janusz Brych (saksofon) i inni... I tu Krzyś kieruję do Ciebie kilka słów... Uwielbiam Cię i dziękuję za te kilka lat w Swing Brothers, za Twój kontrabas na którym przespałam kilka tysięcy kilometrów, za każdy koncert z tymi wspaniałymi muzykami. Przykro mi, że tak to się skończyło ale... Chłopaki było zajebiście!!! Lombard - to spełnienie moich marzeń, które nawet bałam się mieć. ...Dzięki!!!