Lombard Ładowanie

AKTUALNOŚCI

Grzegorz Stróżniak

Blog Image
Gdybym nie był tym kim jestem,byłbym… nieszczęśliwy. Nie wyobrażam sobie bym mógł robić coś innego. Zespół Lombard jest spełnieniem moich marzeń. Jestem dziś niezależny i wolny, a to dla mnie jest najważniejsze. 
Ulubiona zabawa w dzieciństwie... uwielbiałem jeździć rowerem po lesie z moim psem Misiem. Dziś w swoim własnym lesie buduje sobie ścieżki marzeń i wracam wspomnieniami do czasu kiedy byłem małym chłopcem. 
Pierwszy idol... nie miałem idola, gdyż nie miałem na to czasu. Świat był i jest tak piękny, że nie ma co marnować czasu na wyidealizowanych idoli. 
Film, który zawsze chętnie obejrzę… to „Skrzypek na dachu”. Przepiękna muzyka, wspaniałe teksty, poruszająca historia, ponadczasowe mądrości. Pierwsze rozczarowanie... w 1987 roku ówczesna wokalistka Lombardu wraz z menadżerem zwolniła mnie z mojej własnej kapeli. To był szok. Nie mogłem uwierzyć, że można być tak nielojalnym, bezwzględnym i okrutnym. Okazało się, że dla nich to była tylko maszynka do robienia pieniędzy. Szybko udało mi się odzyskać sens mojego zawodowego życia czyli mój zespół Lombard. Odejście tamtej wokalistki i menadżera wyszło zespołowi tylko na dobre. 
Lubię w sobie… wdzięk i bezpretensjonalność (śmiech) 
Podziwiam ludzi, którzy… mimo przeżywanych tragedii, potrafią cieszyć się życiem, uśmiechać się i jeszcze pomagać innym w koło. 
 Nie znoszę... obłudy, fałszu, zakłamania. 
Wydarzenie, które zmieniło mnie na lepsze... poznanie Marka Siwka mojego niepełnosprawnego przyjaciela, który dziś niestety już nie żyje. Był On człowiekiem bardzo doświadczonym przez chorobę i życie, ale z pokorą znosił to co podarował mu los. Pomógł mi przetrwać najtrudniejsze chwile w moim prywatnym i zawodowym życiu. 
Brakuje mi… czasu, żeby wszystko zrobić od początku do końca, tak jak sobie wymyśliłem. Zbyt wiele funkcji sprawuję w Lombardzie. Jestem liderem, wokalistką, klawiszowcem, kompozytorem, aranżerem i menadżerem. To zbyt wiele jak na jedną osobę, choć od kilkunastu lat bardzo mi pomaga Marta Cugier wokalistka i współ-menadżer Lombardu. 
Miłość jest… wielka. 
W kobietach cenię przede wszystkim… cenię kobiety z poczuciem godności, uczciwe, szczere i wesołe. 
Odpoczywam w... hamaku na polanie w lesie, ale również z dala od ludzi na wyspie, na plaży wsłuchany w szum fal. 
 Ulubione miejsce... kilka lat temu kupiliśmy z Martą naszą pustelnię, ucieczkę przed wszystkimi problemami w Pszczewskim Parku Krajobrazowym w Wielkopolsce. Kocham to miejsce jego ciszę i spokój, mimo iż tutaj również pracujemy. Nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej niż w Polsce. 
Widok, który zrobił na mnie największe wrażenie… Zagraliśmy tyle niesamowitych koncertów, dzięki temu widziałem tyle pięknych miejsc i w Polsce i na Świcie. Zawsze marzyłem by zobaczyć taką niekończącą się prostą drogę na pustyni i udało się. W 2006 roku z zespołem Lombard stanęliśmy na drodze, na pustkowiu, gdzieś w rezerwacie Indian przy Grand Canyon w USA. Dla każdego z nas ta symboliczna droga oznaczała coś innego. Dla mnie droga jest symbolem życia... 
Chciałbym nauczyć się… języka angielskiego więcej niż w stopniu podstawowym. 
Sukces to… po 35 latach pracy mieć niezależność z zespołem Lombard, którą udało nam się wypracować z Martą, przez ostatnie 17 lat. Cieszę się, że mimo wielu przeciwności losu ludzie chcą nas słuchać, przychodzą na nasze koncerty, kupują płyty. 
Gdybym przez jeden dzień mógł być zwierzęciem, chciałbym zostać... galopującym po wybrzeżach oceanu dzikim koniem. 
Marzę o… tym, żeby móc w końcu po 35 latach pracy nie denerwować się o kolejny rok funkcjonowania mojego zespołu.Chciałbym zmienić polski show biznes, choć martwię się, że zbyt wiele złego się stało by móc to odwrócić. Chciałbym by Polska muzyka opanowała polskie media. Polskie nie znaczy złe. Gdyby nie było Internetu...pamiętam dobrze czas, kiedy nie było Internetu. Ludzie byli wobec siebie bardziej życzliwi, mięli więcej czasu dla siebie, ale też był ograniczony dostęp do wiedzy i do kontaktowania się między sobą. 
Słowo, którego nadużywam... nie ma takiego słowa. Słowo wypowiedziane jest zbyt cenne by je nadużywać.